środa, 29 grudnia 2010

Curry z kurczakiem i tamaryndowcem

 

Skoro już otworzyłam pastę z tamaryndowca to nie mogę jej zamknąć :) Tak mi ten kwaśny dodatek do kurczaka smakuje. Nie mogę się opanować, po prostu nie mogę...

Zatem znowu połączenie kurczaka z pastą z tamaryndowca, tym razem zainspirowane kuchnią indyjską.


CURRY Z KURCZAKIEM I TAMARYNDOWCEM
inspiracja zaczerpnięta z Kuchni indyjskiej z serii Podróże kulinarne
(na 2 porcje)

Składniki:
2 filety z piersi kurczaka
1 łyżka pasty z tamaryndowca
250ml gorącej wody
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 zielona papryczka chilli
1 łodyga trawy cytrynowej
1 łyżka masła
3 goździki
1 laska kory cynamonowej
1 łyżeczka mielonej kurkumy
1 łyżeczka mielonej kolendry
szczypta mielonego kardamonu
1 łyżeczka mielonego chilli


Przygotowanie:
Pastę tamaryndowca rozpuścić w gorącej wodzie. Odstawić na 10 minut, co jakiś czas zamieszać. Posiekać cebulę, obrać czosnek, papryczki chilli i trawę cytrynową pokroić w plasterki. Wszystkie składniki włożyć do blendera, wlać 1 łyżkę rozpuszczonego tamaryndowca, zmiksować do gładkości. W dużym rondlu roztopić masło, dodać korę cynamonową (ja ją łamię na pół, potem służy mi do dekoracji) i goździki, lekko przesmażyć, żeby wydobyć aromat. Dodać zmiksowaną pastę, dokładnie wymieszać. Dodać przyprawy (kurkumę, kolendrę, kardamon i chilli), dokładnie wymieszać. Dodać pokrojonego w grubą kostkę kurczaka, smażyć przez ok. 4 minut, aż mięso zmieni kolor. Wlać pozostałą część rozpuszczonego tamaryndowca, dokładnie wymieszać i dusić przez 10 minut pod przykryciem. Po tym czasie zdjąć pokrywkę i gotować przez kolejne 10 minut. Podawać udekorowane laską cynamonu z sosu.


Smacznego!


***

Przepis dodaję do akcji "Kurczak na 1000 sposobów".


Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Kurczak po wietnamsku z tamaryndowcem


Kiedyś kupiona pasta z tamaryndowca stała w kuchennej szafce i cierpliwie czekała, naprawdę długo. Ostatnio naszło mnie na kwaśne, a jakież połączenie może być lepsze niż tamaryndowiec z limonka. A jeśli tę kwaśność przełamie się brązowym cukrem... Powiem tyle, niespodziewane MNIAM!

 

KURCZAK PO WIETNAMSKU Z TAMARYNDOWCEM
inspiracja z Kuchni wietnamskiej z serii Podróże kulinarne
(na 4 porcje)

Składniki:
200g ryżu jaśminowego
2 duże filety z piersi kurczaka
1 łyżka pasty z tamaryndowca
4 ząbki czosnku
2 papryczki chilli (użyłam pomarańczowych)
2 łyżeczki brązowego cukru
1 łyżka soku z limonki
1 łyżka oleju arachidowego
1 cebula
2 plasterki limonki do dekoracji

Przygotowanie:
Ugotować ryż do miękkości. Kurczaka pokroić w cienkie plastry, podobnie chilli, cebulę w talarki, a czosnek wycisnąć. Kurczaka, chilli, czosnek, sok z limonki i tamaryndowca wymieszać w misce. Odstawić na kilka minut, żeby mięso się przegryzło. W rondlu podgrzać olej i smażyć cebulę do miękkości. Dodać zamarynowanego kurczaka, smażyć często mieszając, aż mięso będzie równo usmażone. Dokładnie wymieszać. Podawać z ryżem udekorowane plasterkami limonki.


Smacznego!


***

Przepis dodaję do akcji "Kurczak na 1000 sposobów"


Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 23 grudnia 2010

Czekoladowe ciastka z kandyzowanym imbirem i świąteczne życzenia


Wszyscy uwielbiają ciasteczka czekoladowe, a te są jej kwintesencją. Jeśli do tego jest się pasjonatem kandyzowanego imbiru, to są one dla takich osób wprost stworzone.

Propozycja pochodzi od Dorotuś, jak zwykle genialna (oryginalny przepis znajdziecie w książce Sary Lewis z '200 cakes and bakes'). Takie połączenie czekolady i imbiru w nasze domowe smaki trafia jak w przysłowiową dziesiątkę!


***

Jako, że to ostatni mój wpis przed Świętami chciałabym życzyć Wam
spokojnych i radosnych Świąt spędzonych w gronie najbliższych
oby kolejny rok był pełen takich pyszności, jakie pewnie gościć będą na Waszych stołach
i oby to uczucie dziecięcej radości towarzyszyło Wam nie tylko z okazji Świąt

Wesołych Świąt!

***


CZEKOLADOWE CIASTKA Z KANDYZOWANYM IMBIREM
(na 16 sztuk)

Składniki:
100 g mąki
1 łyżka kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody oczyszczonej
40 g jasnego cukru trzcinowego 
50 g masła
2 łyżki posiekanego kandyzowanego imbiru (wg przepisu Beatki)
2 łyżki golden syrupu
100 g gorzkiej czekolady, posiekanej

Przygotowanie:
Wszystkie suche składniki dokładnie wymieszać. Dodać masło i kandyzowany imbir, wyrobić ciasto palcami, tak aby przypominało kruszonkę. Dodać syrup, czekoladę i delikatnie wyrobić, aby ciasto dokładnie się połączyło, uformować kulę. Urywać małe kawałki, formować kulki wielkości orzecha włoskiego. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w bardzo dużych odstępach, lekko spłaszczyć dłonią. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni, piec ciastka przez 8 minut. Studzić na blasze (uwaga! są bardzo miękkie), a po 3 minutach przełożyć na kratkę.


 
 

Smacznego!

wtorek, 21 grudnia 2010

Niemiecka zupa z kurczakiem


A dzisiaj będzie nieświątecznie, choć przepis ten w ferworze przedświątecznych przygotowań może być idealną propozycją na szybki obiad. Tym razem propozycja od naszych zachodnich sąsiadów - zupa z kurczakiem. Niby prosta, a jednak dzięki dodatkowi szafranu i soku z cytryny ma ona ciekawy, może nawet specyficzny smak. Nie posmakuje każdemu (np. mój Połówek nie był nią zachwycony), a mnie urzekła swoją lekkością i tym trudnym do opisania cytrynowym posmakiem. Spróbujcie, ciekawa jestem czy Was też przekona.

 

NIEMIECKA ZUPA Z KURCZAKIEM
przepis pochodzi z książki Kuchnia niemiecka z serii Podróże kulinarne
(na 4 porcje)

Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka
4 gniazda makaronu tagliatelle 
6 szklanek bulionu warzywnego
1 por
1 marchewka
1 łyżka soku z cytryny
szczypta szafranu
sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:
Kurczaka pokroić na niewielkie kawałki, najlepiej wielkości kęsa. Pora pokroić w grubsze talarki, a marchewkę w słupki. Bulion z sokiem cytryny i szafranem doprowadzić do wrzenia. Dodać kurczaka, makaron, por i marchewkę, zagotować. Potem zmniejszyć gaz i gotować jeszcze przez 12 minut, aż makaron się ugotuje. Pod koniec gotowania doprawić solą i pieprzem.


Smacznego!


***

Przepis bierze udział w akcji "Kurczak na 1000 sposobów".


Pozdrawiam przedświątecznie!

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Pierniczki mocno imbirowe i radość lukrowania :)

 

Imbir to jest to co w naszym domu lubi się zimą i to bardzo. Nic więc dziwnego, że jak zobaczyłam te pierniczki u Beatki (przepis oryginalnie pochodzi od Bajaderki) to się do mnie szeroko uśmiechnęły, a ja do nich...  Musiały trochę poczekać, ale w końcu udało mi się je upiec :)

Mnie ich mocno imbirowy smak po przekonuje, że spełnią się nie tylko jako ozdoby choinkowe...  Znikną też w naszych brzuchach, obficie maczane w mleku.

 

Cytuję za Beatką, z moimi niewielkimi zmianami.

PIERNICZKI BARDZO IMBIROWE
(mi wyszło 66 sztuk)

Składniki:
1 szklanka melasy
1/2 szklanki ciemnego cukru trzcinowego*
1/2 szklanki białego cukru*
4 łyżeczki zmielonego imbiru
4 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżki sody
250 g miękkiego masła
2 jajka
6 szklanek mąki (typ 550)
1 łyżka mleka

*użyłam 1 szklanki jasnego cukru trzcinowego

Przygotowanie:
W większym rondelu mocno podgrzać melasę, cukier, imbir i cynamon. Kiedy cukier się rozpuści, dodać sodę, dobrze wymieszać (masa bardzo się spieni; a gdy użyjemy zbyt małego rondla masa może wykipieć) i zdjąć z palnika. Masło umieścić w misce miksera, wlać gorącą masę, wymieszać i lekko przestudzić. Dodawać po jednym jajku ciągle ubijając i stopniowo wsypywać mąkę (ja dodałam odrobinę mleka, aby składniki się połączyły).

Rozgrzać piekarnik do 175ºC. Ciasto podzielić na 3-4 części, każdą wałkować na grubość 4 mm, wycinać dowolne kształty (u mnie w większości były to gwiazdki, ludziki i choinki) i układać pierniczki na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.

Jeśli ciasteczka będą później zawieszane na choince, to dziurki trzeba zrobić jeszcze przed pieczeniem (ja użyłam zwykłej słomki do napojów).

Piec przez 8 minut aż zmienią kolor, studzić na kratce.


Gdy pierniczki będą już ostudzone nadchodzi pora na lukrowanie :) Do tej pory jakoś nie miałam przyjemności lukrowania ciastek. U nas w domu nigdy się tego nie robiło, ale jak napatrzyłam się na te cudowności na blogach to zakasałam rękawy i zabrałam się do roboty.

Lukier:
2 białka
2 szklanki cukru pudru
odrobina soku z cytryny
4 krople zielonego barwnika
czerwony cukier puder do dekoracji
białe kuleczki

Białka, cukier i sok z cytryny dokładnie wymieszać, tak aby nie było żadnych grudek i powstała jednolita masa. Ja podzieliłam lukier na 2 części - jedna pozostała biała, a do drugiej dodałam zielonego barwnika.

Biały lukier przełożyłam do woreczka, zrobiłam w nim niewielką dziurkę i dekorowałam nim "imbirowe ludziki" i "imbirowe choinki". A wynik poniżej.

 

Zielony lukier został w naczyniu, maczałam w nim choinki tak, żeby jedna strona w całości pokryła się zielenią :) Potem nałożyłam łańcuchy z białego lukru, zakończenia udekorowałam białymi kuleczkami i posypałam czerwonym pyłkiem.

  

Do części ciastek wykorzystałam lukier z tego przepisu Dorotuś :) Wspaniale szroni gwiazdki :))

Lukier do pierniczków:
1/3 szklanki cukru pudru
1 łyżki gorącej wody
Cukier dokładnie rozprowadzić z wodą, jeśli będzie zbyt gęsty - dodać kilka kropel wody, jeśli zbyt rzadki - dorzucić cukru pudru. Ozdobić pierniczki, lukier szybko zastyga. Ja dodatkowo posypałam gwiazki niebieskim pyłkiem.


I tak oto zakończył się mój debiut lukierniczy :) Część imbirowych ludzików i choinek powędruje do paczek z prezentami, mam nadzieję, że obdarowani będą równie uszczęśliwieni co ja dekorując je :)

Pozdrawiam świątecznie, bo z takimi pierniczkami Święta już są :)

sobota, 18 grudnia 2010

Mikołajowe laseczki na choinkę


Te laseczki pierwszy raz zobaczyłam u Cukrowej Wróżki, o tu (oryginalny przepis od Evenki), i wiedziałam że muszę je zrobić. Z podanych proporcji wychodzi ok. 25 sztuk. Moje może i nie wyszły idealne, ale z pewnością zawisną na naszej choince :)


MIKOŁAJOWE LASECZKI
(na 25 sztuk)

Składniki:
3/4 kostki masła
3/4 szklanki cukru
3 krople aromatu waniliowego
3 krople aromatu migdałowego
2 1/4 szklanki mąki
1 jajko
czerwony barwnik (dałam ok 12 kropli - chciałam uzyskać intensywną czerwień)

Przygotowanie:
Masło utrzec z cukrem i aromatami na gładką masę. Dodać całe jajko i z pomocą miksera dokładnie połączyć, stopniowo dodawać mąkę, do uzyskania miękkiego ciasta. Podzielić je na połowę, do jednej z nich dodać czerwony barwnik (aby ułatwić sobie pracę z formowaniem włożyłam ciasto na 5 minut do lodówki). Ze schłodzonego ciasta uformować wałeczki, skręcać razem jedną białą i jedną czerwoną, formujemy kształ laseczki. Przygotowane laseczki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku rozgrzanym do 200stopni przez 8-10 minut. UWAGA! Laseczek trzeba pilnować, żeby się nie zrumieniły.


Smacznego!

piątek, 17 grudnia 2010

Pikantna zupa rybna


Niezwykle krótko dzisiaj, ponieważ czeka na mnie kolejna blacha pierniczków w piekarniku, a jeszcze dwie czekają na swoją kolej.

Inspirację do przygotowania tej zupy zaczerpnęłam stąd. Jak zwykle zimą u mnie ma spory dodatek rozgrzewającego chilli, tym razem w połączeniu z czosnkiem i kminem rzymskim. A i ryba dzięki tym przyprawom nabiera ciekawego aromatu.


PIKANTNA ZUPA RYBNA
(na 4 porcje)

Składniki:
500g białej ryby (użyłam sandacza)
250ml przecieru pomidorowego
500ml bulionu rybnego
1 papryka czerwona
1 papryczka chilli
1 marchewka
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka mielonej ostrej papryki
1 łyżka oliwy
połówka cytryny do dekoracji

  

Przygotowanie:
W garnku rozgrzać oliwę, dodać wyciśnięty czosnek, kminek i mieloną paprykę, smażyć przez chwilę,aż przyprawy zaczną wydzielać aromat. Dodać bulion rybny i przecier pomidorowy, zagotować, zmniejszyć gaz i gotować przez 10 minut. Dodać pokrojoną w kawałki wielkości kęsa rybę i plasterki marchewki, gotować przez kolejne 5 minut. Na końcu dodać pokrojoną w kawałki czerwoną paprykę i chilli w plasterkach. Całość gotować przez 20 minut na wolnym ogniu. Podawać gorące, udekorowane kawałkami cytryny.


Smacznego!


****

Przepis dodaję do akcji "Ryba".

Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 16 grudnia 2010

Pijane mandarynki w korzennym syropie


Co roku w przedświątecznym okresie odkrywam na nowo pomarańcze i mandarynki. Z reguły pochłaniam je na surowo, same lub w jakimś słodkim deserze. Są takim pomostem z dzieciństwem, kiedy były dostępne tylko w paczkach świątecznych. To dla mnie ich sezon, wtedy smakują mi najbardziej. Niedawno odkryłam ciekawy pomysł wykorzystujący ich skórkę, lampiony mandarynkowe.

Tym razem trafiłam na przepis, w którym mandarynki trzeba gotować, ale jak! Kluczem tego przepisu jest syrop, którym owoce przenikają i niezwykły aromat rumu kokosowego. Polecam wszystkim jako alternatywę do ciężkich, kremowych ciast, jakie na pewno będą gościć na świątecznych stołach.


PIJANE MANDARYNKI
zainspirowane przepisem z grudniowego wydania "Mojego gotowania"
(na 4 sztuki)

Składniki:
4 mandarynki
50g cukru
1 szczypta kardamonu
1 mała laska cynamonu
3 krople esencji waniliowej
1 goździk
5 małych gwiazdka anyżu (w tym 4 do dekoracji)
szczypta szafranu
60ml rumu kokosowego

Przygotowanie:
Mandarynki wyszorować, obrać do połowy ze skórki. Do małego rondla dodać cukier, kardamon, korę cynamonu, esencję waniliową, goździk, szafran i 1 gwiazdkę anyżu.  Włożyć obrane mandarynki do rondla (skórką do dołu) i zalać wodą (wody powinno być tyle, aby przykryła mandarynki). Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować przez 30 minut na małym ogniu. Po tym czasie mandarynki wyciągnąć z syropu. Odstawić do schłodzenia na kilka minut. Każdą mandarynkę polać rumem i schować do lodówki na kilka godzin (maksymalnie 12 godzin, ponieważ dłuższe schładzanie nadmiernie wysuszy owoce). W tym czasie zredukować syrop o połowę, odstawić na czas schładzania. Schłodzone mandarynki podawać w kokilkach polane syropem, każdą udekorować gwiazdką anyżu, wyjadać łyżeczką.

 

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...