Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia japońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia japońska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lipca 2018

Makaron ryżowy i jajka. Grzyby mun i bulion. Orientalna zupa.


Pamiętacie sobotni bulion orientalny? Dziś chcę Wam pokazać przepis, w którym możecie go śmiało wykorzystać. Wyglądem ta zupa może przypominać Wam popularny japoński ramen, ale w smaku ma z nim niewiele wspólnego. Za to jest równie smaczna i do tego wygląda obłędnie.

poniedziałek, 14 marca 2016

Zupa krem z pora z dodatkiem mirinu i wasabi


Gdy pod koniec lutego zwracałam się do Was z prośbą o pomoc w zdecydowaniu, co pierwsze mam wrzucić na bloga, naprawdę sądziłam że złapałam już prąd, z którym będę w stanie płynąć i ogarnąć to, co do tej pory bez problemu ogarniałam. Niestety nie wzięłam pod uwagę, że w tym roku przednówek tak zbije mnie z nóg, że przez kilka dobrych tygodni nie będę w stanie ogarnąć tych najważniejszych przygotowań, a co dopiero bloga. Dlatego przepraszam Was, że dopiero teraz, ale zapraszam na talerz aromatycznej zupy. Z japońskim akcentem.

piątek, 12 września 2014

Miso i shitake. Fasola mung i soba. Zupa.


Gdy Połówek wspomniał, że gdy chodzą z chłopakami do pracy często zajada się zupą miso uświadomiłam sobie, że sama nigdy jej nie jadłam. Niewiele myśląc odpaliłam komputer, w ruch poszła wyszukiwarka i okazało się, że zupa jest banalnie prosta w przygotowaniu. Wystarczy tylko zaopatrzyć się w pastę miso.

Pasta miso powstaje z połączenia rozgniecionej gotowanej soi z ryżem (albo jęczmieniem), solą i bakterii koji. Tradycyjnie taka mieszanka powinna leżakować przez pół roku. W warunkach przemysłowych okres fermentacji został skrócony do 3 miesięcy. Zazwyczaj pastę dodaje się do zupy dopiero po jej ugotowaniu (w momencie wyłączenia gazu), by nie straciła swoich właściwości. 

Japończycy często do zupy miso dodają grzyby, dlatego i ja nie mogłam się oprzeć by ich nie dodać. Akurat w sklepie znalazłam tackę świeżych shitake. Też nie byłabym sobą, gdyby w zupie zabrakło papryczek chilli :)


Zupa miso z grzybami shitake

oryginalny przepis pochodzi ze strony 
(na 2 porcje)

Składniki:
3 szklanki wody
2 łyżki pasty miso
8 dużych kapeluszy grzybów shitake
100g kiełków fasoli mung (surowych)
1 papryczka chilli
2 dymki (razem ze szczypiorem)
120g gryczanego makaronu soba
10g alg morskich

Przygotowanie:
Grzyby pokrójcie w cienkie plasterki. Podobnie postąpcie z papryczką chilli i dymkami. Kiełki fasoli mung sparzcie we wrzątku przez kilka minut.

Makaron ugotujcie w lekko osolonej wodzie.

Zagotujcie wodę, dodajcie pokrojone grzyby i gotujcie przez 25 minut. Po zdjęciu z ognia wmieszajcie pastę miso.

W misce (w której będziecie serwować zupę) ułóżcie ugotowany makaron, kiełki fasoli, porwane algi morskie, grzyby z zupy, pokrojone papryczki i dymki. Całość zalejcie gorącym bulionem.

Podawajcie od razu. Smacznego!


* informacje nt. pasty miso pochodzą ze strony seremet.org

piątek, 5 sierpnia 2011

Schab i fasolka szparagowa. Sos sojowy i cukier muscovado. Ekspresowo, stir fry.


Wczoraj dostałam na skrzynkę mailową kilka bardzo ciekawych książek kulinarnych. Malwi, dziękuję! Moją uwagę przykuła jednak ta dotycząca stir fry. Bardzo lubię ten sposób przygotowywania potraw (kiedyś pisałam o tym tutaj).
 
Przeglądając kolejne strony uświadomiłam sobie jak dawno u mnie nie było kuchni azjatyckiej. Jeszcze w pracy wypatrzyłam przepis, który koniecznie chciałam wypróbować. Szybko zrobiłam listę brakujących produktów (i tak zapomniałam o occie ryżowym, ale byłam przekonana, że mam go jeszcze na kuchennej półce). Odkurzyłam "wieki" nieużywanego woka i zabrałam się do dzieła. Zanim jednak rozkręciłam się na dobre stir fry był gotowy. I jak tu nie lubić orientalnej kuchni, skoro takie pyszności wymagają minimalnego wysiłku?

Mięso jest cudownie oklejone marynatą, a wszystko to dzięki użyciu cukru muscovado. Teraz do wszelkich marynat z sosem sojowym, właśnie tego rodzaju cukru będę używać. Fasolka szparagowa jest chrupiąca, a całości pazura dodaje chilli i czosnek. 


STIR FRY Z WIEPRZOWINY I FASOLKI SZPARAGOWEJ

przepis pochodzi z książki "Stir-Fries Best Ever Wok & Pan Recipes"
(na 4 porcje)

Składniki:
600g wieprzowiny (u mnie schab)
2 łyżki oleju arachidowego
400g zielonej fasolki szparagowej
400g żółtej fasolki szparagowej
4 małe papryczki chilli (świeże)
2 ząbki czosnku

marynata do mięsa:
8 łyżek sosu sojowego
2 łyżki mirinu
1 płaska łyżka cukru muscovado
4 małe suszone papryczki chilli


Przygotowanie:
Mięso pokroić na cienkie plasterki (2-3mm; użyłam do tego krajalnicy). W misce wymieszać wszystkie składniki marynaty i dokładnie pokryć nią mięso. Włożyć do lodówki na 10 minut.

W tym czasie fasolkę oczyścić i pokroić na 5-7cm kawałki. W woku rozgrzać olej i partiami smażyć osączone mięso, odłożyć na bok. Wrzucić fasolkę szparagową i papryczki chilli, smażyć przez 2-3 minuty, cały czas mieszając. W połowie czasu smażenia dodać marynatę, dokładnie wymieszać. Następnie dodać drobno posiekany czosnek i mięso, ponownie wymieszać.

Podawać na ciepło z ryżem jaśminowym. Smacznego!



***

Przepis bierze udział w akcjach:
* "Ekspresowo w kuchni" Karto_flanej:
Ekspresowo w kuchni

* "Z widelcem po Azji" Ireny i Andrzeja

Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 28 marca 2011

Horenso Hitashi, czyli szpinak z sezamem


Nie znam nikogo kto pomyślałby o szpinaku obojętnie... albo się go uwielbia, albo się go nie znosi. Ja przez większą część życia nie znałam jego smaku. Dopiero na studiach poznałam i polubiłam od pierwszego kęsa naleśnika ze szpinakiem.

Do tej pory pamiętam ich smak... i mimo starań jeszcze nie udało mi się go w 100% odtworzyć, ale próbuję mimo to. Obiecuję, że jak tylko mi się uda przepis trafi na bloga.

Jakiś czas temu zobaczyłam ten przepis, standardowo zaznaczyłam do wypróbowania... i przeleżał tak dobre pół roku. Wczoraj go odkurzyłam i na nowo zachwyciłam się smakiem szpinaku, tym razem połączonego z aromatycznym sezamem i słonym sosem sojowym.

Jeśli macie w lodówce/zamrażalniku jego nadmiar i nie macie akruat pomysłu co z nim zrobić to spróbujcie tej japońskiej wersji. Dla mnie pycha.


HORENSO HITASHI, czyli SZPINAK Z SEZAMEM

przepis pochodzi z książki "Kuchnia krajów Azji. Wędrówki kulinarne" R. Hens & K. Mueller-Urban (kuchnia japońska)
(na 4 kulki)

Składniki:
na szpinak:
400g liści szpinaku (użyłam mrożonych)
1 łyżeczka soli morskiej
800ml wody

na sos:
4 łyżki sezamu
4 łyżki bulionu rybnego
1 łyżeczka ciemnego sosu sojowego
1 łyżeczka brązowego cukru
szczypta soli morskiej

Przygotowanie:
Zagotować osoloną wodę, wrzucić szpinak (jeśli używacie świeżych liści należy je wcześniej obrać i dokładnie umyć) i gotować przez 5 minut. Następnie odstawić do osączenia na durszlaku.

Sezam uprażyć na patelni, aż zacznie wydzielać zapach. Jedną łyżeczkę nasion odłożyć (do dekoracji uformowanych kulek), resztę utrzeć w moździerzu.

W małym rondlu połączyć bulion, sos sojowy i cukier, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i dodać utarty sezam. lekko posolić.

 

Szpinak dobrze odcisnąć i uformować cztery duże kulki. Każdą z nich posypać uprażonymi nasionami sezamu. Udekorować sosem i podawać. Smacznego!



***

Przepis bierze udział w akcji "Z widelcem po Azji" Ireny i Andrzeja:

Miłego dnia!