Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 sierpnia 2018

Pomidory, czosnek i bazylia. Spaghetti neapolitana.



Nie znam prostszego sposobu na sos pomidorowy niż sos neapolitana. Kiedyś przepis na spaghetti neapolitana znalazłam w książeczce kulinarnej, jakie zbierałam. Zawsze sobie o nim przypominam, gdy nadchodzi sezon pomidorowy. Taka prawdziwa esencja smaku. Kilka prostych składników - świeże pomidory, czosnek, bazylia i pietruszka, no i oczywiście makaron - a smak obłędny! Magia i porostota kuchni włoskiej. Moim zdaniem w sierpniu obowiązkowa pozycja w menu, tak jak w sierpniu leczo z cukinii.

wtorek, 24 lipca 2018

Pomidory i bazylia. Bagietka i czosnek. Bruschetta.

 Bruschetta z pomidorami

Fajny był ten weekend. Zrobiłam to, co sobie zaplanowałam. Powzięłam postanowienie, że jeśli w przyszłym roku będę znów siać cukinie i dynie, to z pewnością zaznaczę, gdzie posadziłam które. Teraz nie jestem w stanie tego ogarnąć. Co wydawało mi się, że przesadzam dynie na główną rabatę, to zrobiłam dokładnie odwrotnie :) Historia pewnie typowa dla początkującego ogrodnika. Udogodnienia i możliwość pracy zdalnej sprawiły, że miałam dodatkowy dzień i mogłam się nacieszyć lipcowym kwitnącym ogrodem. Te weekendy zdecydowanie uciekają zbyt szybko.

piątek, 3 października 2014

Figa i szynka. Ricotta, zielona pleśń i mozzarella - trzy sery. Pizza!


Moja kolejna pizzowa wariacja. Takie zwariowane wersje smakują mi najbardziej. Proste składniki, a efekt piorunująco smaczny. I do tego ta ciągnąca się mozzarella, marzenie! :)

Odkąd pewnego razu z warszawskimi blogerami wybrałam się do niewielkiej pizzerii zakochałam się w pizzach na baaardzo cienkim cieście. Na takiej pizzy nie może być za dużo dodatków, bo nie będzie już tak chrupiąca. Przy mojej tendencji do kulinarnego amoku zmuszona jestem się mocno kontrolować przy pakowaniu kolejnych składników na ten cieniuteńki placek. Jednym słowem grunt to umiarkowanie!

Na weekendowego lenia przed telewizorem, albo gdy przyjdą znajomi pograć w planszówki, albo gdy po prostu macie ochotę na coś innego. Ta pizza będzie idealna. Jedyne, co może dopełnić całości to odrobina rukoli i kropla balsamico.


Pizza biała z figami, szynką wołową i trzema serami

przepis  własny
(na 2 sztuki)

Składniki:
na ciasto:
1 i 1/4 szklanki mąki
1/2 szklanki wody
1 łyżeczka oliwy
3g drożdży instant
szczypta soli

na wierzch:
2 dojrzałe figi
4 plastry szynki wołowej (lub innej wędliny, np. szynki długodojrzewającej)
4 łyżki sera ricotta
40g sera z zieloną pleśnią
6 łyżek startej mozzarelli (do pizzy, nie tej białej okrągłej)

Przygotowanie:
Kamień do pizzy włóżcie do zimnego piekarnika, ustawcie na największą temperaturę (u mnie 250 stopni; górna i dolna grzałka) i pozwólcie się mu spokojnie nagrzać.

Do dużej miski przesiejcie mąkę, dodajcie pozostałe składniki ciasta (bez wody). Zróbcie dołek i stopniowo dodawajcie wodę podczas mieszania. Dokładnie wymieszajcie, aż składniki się połączą. Następnie na omączonym blacie wyróbcie je przez około 15 minut, aż stanie się gładkie i elastyczne. Przełóżcie je do miski wysmarowanej oliwą, nakryjcie ściereczką i odstawcie w ciepłe miejsce na kilkadziesiąt minut, aż ciasto podwoi swoją objętość.
Odgazujcie ciasto, podzielcie je na 2 równe części. Każdą porcję wyrabiajcie na lekko omączonym blacie, rozwałkujcie na cienkie placki.
Łopatę oprószcie obficie mąką. Przełóżcie na nią jeden placek posmarujcie go 2 łyżkami ricotty. Na wierzchu ułóżcie po połowie pozostałych składników. Na początek pokruszcie ser z zieloną pleśnią, potem dodajcie porwaną wędlinę i pokrojoną w plastry figę, a całości niech dopełnia mozzarella. Tak przygotowaną pizzę zsuńcie na rozgrzany kamień. Pieczcie przez 3-4 minuty, aż ser się lekko przypiecze. Powtórzcie te same czynności z drugą pizzą.
Podawajcie od razu. Smacznego!

sobota, 27 września 2014

Jarmuż i piniole. Mozzarella, zielona pleśń i ricotta. Pizza.


Mamy z Połówkiem taką umowę, że w tygodniu jest czas na szybkie obiady. Jest to jak najbardziej uzasadnione, bo oboje pracujemy na pełen etat. W weekend za to przychodzi czas na szaleństwa. Wtedy jest czas na pieczenie chleba, wtedy jest czas by się kulinarnie wyżyć i spróbować czegoś nowego (to ja) lub pozostać przy starych sprawdzonych przepisach (to Połówek). Tak było i ostatnio. Dla Połówka klasyczna w naszym domu pizza z sosem pomidorowym, salami, cebulką i ostrymi papryczkami. Ja za to muszę spróbować czegoś nowego. I tak oto powstała pizza z jarmużem, piniolami i trzema serami.

Szczerze, smakuje mi bardziej niż ta nasza klasyczna :) Koniecznie ją wypróbujcie, zwłaszcza że można się jeszcze cieszyć jarmużem.


Pizza biała z jarmużem, orzeszkami pinii i trzema serami

oryginalny przepis pochodzi ze strony sweetpeasandsaffron.com
(na 2 sztuki)

Składniki:
na ciasto:
1 i 1/4 szklanki mąki
1/2 szklanki wody
1 łyżeczka oliwy
3g drożdży instant
szczypta soli

na wierzch:
4 gałązki jarmużu
4 łyżki orzeszków pinii
4 łyżki sera ricotta
4 łyżki startego sera z zieloną pleśnią
6 łyżek startej mozzarelli (do pizzy, nie tej białej okrągłej)

Przygotowanie:
Kamień do pizzy włóżcie do zimnego piekarnika, ustawcie na największą temperaturę (u mnie 250 stopni; górna i dolna grzałka) i pozwólcie się mu spokojnie nagrzać.

Do dużej miski przesiejcie mąkę, dodajcie pozostałe składniki ciasta (bez wody). Zróbcie dołek i stopniowo dodawajcie wodę podczas mieszania. Dokładnie wymieszajcie, aż składniki się połączą. Następnie na omączonym blacie wyróbcie je przez około 15 minut, aż stanie się gładkie i elastyczne. Przełóżcie je do miski wysmarowanej oliwą, nakryjcie ściereczką i odstawcie w ciepłe miejsce na kilkadziesiąt minut, aż ciasto podwoi swoją objętość. 

Na suchej patelni uprażcie orzeszki pinii. Odłóżcie na bok. Jarmuż oczyśćcie z łykowatych części, lekko przesiekajcie.

Odgazujcie ciasto, podzielcie je na 2 równe części. Każdą porcję wyrabiajcie na lekko omączonym blacie, rozwałkujcie na cienkie placki. 

Łopatę oprószcie obficie mąką. Przełóżcie na nią jeden placek posmarujcie go 2 łyżkami ricotty. Na wierzchu ułóżcie po połowie pozostałych składników. Na początek ser z zieloną pleśnią, potem posiekany jarmuż i uprażone orzeszki pinii, a całość dopełnia mozzarella. Tak przygotowaną pizzę zsuńcie na rozgrzany kamień. Pieczcie przez 3-4 minuty, aż ser się lekko przypiecze. Powtórzcie te same czynności z drugą pizzą.

Podawajcie od razu. Smacznego!

poniedziałek, 12 maja 2014

Zielone szparagi i lubczyk. Jak arborio, to risotto.


Poniedziałek. Nie ważne, na którą ustawię budzik to i tak nierealne, żebym się podniosła, gdy tylko zadzwoni. Ustawiam pierwszą, drugą, trzecią drzemkę... Na nic się zdają plany - wstanę pójdę pobiegać, wstanę pójdę wcześniej do pracy, to wyjdę z niej wcześniej... Mimo najlepszego poranno-poniedziałkowego scenariusza zawsze (ale to zawsze) mija co najmniej godzina, zanim wygrzebię się z łóżka.

Gdy tylko będziecie w takim leniwym nastroju (choć zdecydowanie nie w poniedziałkowy poranek) możecie przygotować risotto. Powolne mieszanie, niespieszne ruchy łyżką, stopniowe dodawanie składników. Gdy czasu jest pod dostatkiem, by dopieścić je pod każdym względem tym bardziej, że w tym przepisie łączy się dwa afrodyzjaki - szparagi z lubczykiem.


Risotto ze szparagami i lubczykiem

przepis własny
(na 2 porcje)

Składniki:
2 łyżki oliwy
1 mała cebula
270g razowego ryżu arborio
3/4 szklanki białego wina
2 szklanki bulionu warzywnego
2 łyżki startego twardego sera
2 łyżki posiekanych liści lubczyku
sól i pieprz do smaku
1/2 pęczka zielonych szparagów (wcześniej ugotowanych)

Przygotowanie:
Na patelni rozgrzejcie oliwę. Dodajcie drobno pokrojoną cebulkę i lekko zeszklijcie. Dodajcie ryż i dokładnie wymieszajcie, by oliwa pokryła każde ziarenko. Całość zalejcie winem, zmniejszcie ogień,

Na patelni rozgrzejcie łyżkę oliwy, dodajcie drobno pokrojoną cebulkę i  smażcie przez chwilę, aż się zeszkli. Dodajcie ryż, dokładnie wymieszajcie. Zalejcie wszystko winem, pozwólcie mu odparować. Stopniowo dolewajcie po 1/4 szklanki bulionu warzywnego (cały czas mieszajcie), kolejną dolejcie dopiero, gdy płyn odparuje. Razem z ostatnią porcją bulionu dodajcie ser pleśniowy i pokrojone szparagi (odłóżcie wcześniej cale cztery sztuki do dekoracji). Doprawcie do smaku solą i pieprzem.

Podawajcie od razu udekorowane całymi szparagami i plasterkami twardego sera. Smacznego!

niedziela, 22 grudnia 2013

Gicz cielęca i białe wino. Pietruszka i seler. Ossobuco.


W przedświątecznym oczekiwaniu lubię dania, które otulają zmęczone ciało aromatem, smakiem... Takie, które dają energię do wypełnienia kolejnych czynności ze świątecznej listy. Listy, która jak co roku wisi na lodówce.

W tym roku czasu mam niewiele, bo ostatni tydzień spędziłam leżąc w łóżku walcząc z wirusem. Jak na złość dopadł mnie w momencie, gdy każdy wieczór miałam poświęcić na wypiek i lukrowanie pierniczków, które ładnie zapakowane miały trafić w ręce moich współpracowników. Jakby tego było mało ominęła mnie też pracowa Wigilia... :( Na szczęście moje dwa bochenki chleba razem z keksem na spotkanie dotarły, także choć trochę metafizycznie mogłam tam razem z nimi być i cieszyć się z nadchodzących Świąt.

Teraz, gdy już wydobrzałam muszę się szybko przeorganizować. Usunąć z listy wszystkie wypieki, które nie zdążą zmięknąć do Świąt. Pora zastąpić je innymi, które będą gotowe na czas. Dzięki temu jest okazja, by wypróbować nowe przepisy. Z każdej (nawet podbramkowej sytuacji) może wyniknąć coś dobrego. A nóż widelec odkryję najlepsze ciasteczka świąteczne na świecie?

Wracając jednak do zimowych energetycznych dań - OSSOBUCO. Pierwszy raz jadłam je przygotowane wg przepisu Tomka Jakubiaka na warsztatach winnych. Oczywiście były suto podlane białym winem... Nie sposób mi opisać jego smak słowami. Nawet teraz na samo wspomnienie moje ślinianki wariują, a po głowie krąży "mmmmmm....". Ostatnio natknęłam się na nie przeglądając książkę Gordona Ramsay'a. Przypominając sobie smak tych pierwszych giczek cielęcych nie mogłam się oprzeć i musiałam zrobić je w domu. Mięso odchodzące od kości, rozpływające się w ustach, pachnące tymiankiem i rozmarynem. Pierwsze koty za płoty. Spodziewajcie się nowych odsłon tego dania, bo bardzo (!) nam posmakowało.


Ossobuco w sosie pomidorowym z puree pietruszkowo-selerowym

oryginalny przepis pochodzi z książki "Kuchnie świata" G. Ramsay'a (s. 51)
(na 2 porcje)

Składniki:
na ossobuco:
2 golenie cielęce z kością (ok. 450g)
1 łyżka mąki pszennej
szczypta soli i czarnego pieprzu
2 łyżki oliwy
1 cebula
2 ząbki czosnku
1/2 szklanki białego półwytrawnego wina
2 gałązki tymianku (użyłam suszonego)
1 łyżka igiełek rozmarynu
1 liść laurowy
150ml przecieru pomidorowego
150ml bulionu warzywnego

na puree pietruszkowo-selerowe:
1 mały seler (ok. 200g)
2 pietruszki (ok. 170g)
2 średniej wielkości ziemniaki (ok. 180g)
3 ząbki czosnku (plus odrobina oliwy)
1 łyżka oliwy
garść natki pietruszki

plus do dekoracji
natka pietruszki

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzejcie do 200 stopni (górna i dolna grzałka).

Mięso umyjcie, osuszcie papierowym ręcznikiem. Na blacie wymieszajcie przesianą mąkę z solą
 i pieprzem, obtoczcie w niej mięso. W żaroodpornym naczyniu rozgrzejcie oliwę i obsmażcie cielęcinę, co jakiś czas ją przekręcając, by się równo zrumieniła. Wyjmijcie ją z naczynia, przełóżcie na deskę i odstawcie na bok.

Do tego samego żaroodpornego naczynia wrzućcie pokrojoną w grubszą kostkę cebulę, krótko przesmażcie. Dodajcie drobno pokrojony czosnek i smażcie do czasu, aż cebula się zrumieni. Następnie wlejcie wino, dodajcie tymianek , rozmaryn i liść laurowy. Doprowadźcie do wrzenia, zmniejszcie ogień i gotujcie przez 5 minut. Dodajcie przecier pomidorowy i bulion, dokładnie wymieszajcie, zdejmijcie z ognia. Włóżcie z powrotem mięso, przykryjcie i wstawcie do piekarnika. Pieczcie przez 1 i 1/2 godziny, w połowie pieczenia przekręćcie mięso na drugą stronę. Gdy będziecie przekręcać mięso owińcie 3 ząbki czosnku (razem z łupinkami) folią aluminiową, skropcie odrobiną oliwy i pieczcie przez 30 minut.

Gdy mięso się piecze zajmijcie się puree. Seler, korzeń pietruszki i ziemniaki obierzcie i pokrójcie
w średniej wielkości kostkę. Włóżcie je do małego garnka, zalejcie zimną wodą i gotujcie do miękkości. Odcedźcie, odstawcie na bok do ostygnięcia. Z piekarnika wyciągnijcie czosnek, obierzcie go z łupinek. Ugotowane warzywa, upieczony czosnek, natkę pietruszki i łyżkę oliwy wrzućcie do misy blendera i dokładnie zmiksujcie. 

Wyjmijcie ossobuco z piekarnika. Z sosu usuńcie tymianek, rozmaryn i liść laurowy. Rozdzielcie puree równo na talerze. Na wierzch ułóżcie upieczone mięso razem z sosem pomidorowym. Całość udekorujcie natką pietruszki.

Smacznego!

czwartek, 14 listopada 2013

Brukselka i tymianek. Arborio i ser pleśniowy. Risotto.


Risotto to jedno z moich ulubionych włoskich dań. Wystarczą bazowe składniki (ryż arborio, cebula, oliwa/masło, białe wino i bulion) i ulubione dodatki, by powstało coś pysznego. U mnie na późny lunch będzie dziś risotto z podsmażoną brukselką i tymiankiem.

Risotto to bardzo łatwe w przygotowaniu danie, przynajmniej dla mnie. Choć gdy oglądam różnego rodzaju programy kulinarne to zawsze zastanawia mnie co w tym risotto jest, że jurorów tak trudno zaspokoić? Czy to kwestia ich ulubionych smaków, upodobania do konkretnej konsystencji - mniej/bardziej kremowej? 

To co najważniejsze, to dobrze ugotowany ryż. Nie może być ani niedogotowany, ani rozgotowany. Trzeba stać cały czas nad rondlem i mieszać, by się nie przypalił. Całości powinien dopełniać kremowy i aromatyczny sos, otulający szczelnie każde ziarenko. Nie ma innej opcji, musi dobrze smakować :)

 

Risotto z brukselką i serem pleśniowym

przepis własny
(na 2 porcje)

Składniki:
2/3 szklanki razowego ryżu arborio
1 mała cebula
2 łyżki oliwy
2 gałązki tymianku
1/2 szklanki białego wina
1 i 1/2 szklanki bulionu warzywnego
2 łyżki startego sera pleśniowego (użyłam lazura z niebieską pleśnią)
1 szklanka brukselki
sól i pieprz do smaku

plus do dekoracji
gałązki tymianku

Przygotowanie:
Na patelni rozgrzejcie łyżkę oliwy, dodajcie pokrojoną na połówki brukselkę (najlepiej rozkrojoną częścią do dołu), smażcie do czasu aż brukselka się lekko zrumieni.

W rondlu rozgrzejcie łyżkę oliwy, dodajcie drobno pokrojoną cebulę, smażcie przez chwilę, aż się zeszkli. Dodajcie ryż i igiełki tymianku, dokładnie wymieszajcie. Zalejcie wszystko winem, pozwólcie mu odparować. Stopniowo dolewajcie po 1/4 szklanki bulionu warzywnego (cały czas mieszajcie), kolejną dolejcie dopiero, gdy płyn odparuje. Razem z ostatnią porcją bulionu dodajcie ser pleśniowy i większość brukselki (odłóżcie dwie-trzy sztuki do dekoracji). Doprawcie do smaku solą i pieprzem.

Podawajcie od razu udekorowane podsmażoną brukselką i tymiankiem. Smacznego!


A może skusicie się na jeden z wcześniejszych przepisów na risotto:
- z prawdziwkami
- z groszkiem i wędzonym boczkiem
- z pieczoną dynią i szynką parmeńską
- cytrynowe z suszonymi pomidorami

poniedziałek, 7 października 2013

Borowiki i tymianek. Razowe arborio i białe wino. Risotto.


Mieszkając w samym centrum miasta zwłaszcza jesienią tęsknię do lasów, do zmieniającej się z każdym dniem przyrody, mieniących się kolorami liści... Wczoraj udało nam się z Połówkiem wyskoczyć na wycieczkę za miasto. Las - jak miałam nadzieję całą drogę - pachniał grzybami napawając optymizmem na duże zbiory. Ostatecznie wyszliśmy z lasu po trzech godzinach z dwoma koszami wypełnionymi maślakami (w większości), poza  tym trafiły się jeszcze podgrzybki, borowiki i mała kania.

Tym razem do torebki zabrałam ze sobą aparat i udało mi się uchwycić kilka okazów (niekoniecznie jadalnych).


Po powrocie do domu wraz z każdym obranym maślakiem malała moja radość z ich zbierania. Obieranie ich z wilgotnej skórki nie jest moim ulubionym zajęciem. Na szczęście pierwsze "czyszczenie" zrobiliśmy z Połówkiem jeszcze na działce, pozbyliśmy się całości igliwia i trawy. Dzięki temu moja późniejsza praca, była o niebo łatwiejsza, choć i tak kręgosłup na koniec dawał o sobie znać.

Ku pokrzepieniu przypomniałam sobie o ostatnim wydaniu KUKBUKa i przepisie na risotto, które aż ze stron magazynu pachnie lasem. Jeśli podobnie jak ja odczuwacie leśny niedosyt, to koniecznie musicie je zrobić. Zapach grzybów i sera pleśniowego przyciągnie domowników do kuchni w tempie ekspresowym.


Risotto tymiankowe z prawdziwkami i serem pleśniowym

inspiracja Kukbuk (nr 5 s.114)
na 2 porcje

Składniki:
1 szklanka razowego ryżu arborio
1/2 szklanki białego wina
1 łyżka tymianku (świeżych igiełek)
2-2,5 szklanki bulionu warzywnego
4 łyżeczki klarowanego masła
1 mała cebula
4 małe prawdziwki
1 łyżka sera lazur z zieloną pleśnią
sól i pieprz do smaku

plus do dekoracji
kilka gałązek tymianku

Przygotowanie:
W rondlu rozgrzejcie 1 łyżkę masła, zeszklijcie na nią drobno posiekaną cebulę. Dodajcie ryż, dokładnie wymieszajcie, by masło pokryło każde ziarenko ryżu. Wlejcie wino, dajcie mu chwilę by alkohol odparował. Następnie dodajcie tymianek, dolejcie 1/4 szklanki bulionu, gdy odparuje dolejcie znowu. Powtarzajcie tę czynność cały czas mieszając, aż ryż będzie miękki (choć nie rozgotowany).

Na patelni rozgrzejcie łyżeczkę masła. Prawdziwki przekrójcie wzdłuż i podsmażcie z obu stron na złoto. Trzy z nich pokrójcie w plasterki, a dwa kawałki zostawcie w całości do dekoracji.

Dodajcie pokrojone kawałki borowików, ser i dokładnie wymieszajcie. Podawajcie od razu, udekorowane połówką usmażonego grzyba i gałązkami tymianku. Smacznego!

czwartek, 11 kwietnia 2013

Drożdże. Domowy sos pomidorowy. Szynka włoska i Szeneker. Pizzerinki.


Do dziś pamiętam pierwszą pizzę, którą zrobiła moja mama. Zdecydowanie bliżej jej było do focacci, a tak naprawdę do wytrawnego drożdżowego placka niż do prawdziwej pizzy. Ciasto grube na co najmniej dwa-trzy palce, a na wierzchu oczywiście kiełbasa pokrojona w kostkę, plasterki pomidorów i cebuli, niewielka ilość sera i czerwona papryka.... 

Papryka, która po upieczeniu okazała się być piekielnie ostra. Każdy kto tylko ugryzł kawałek nagle robił się czerwony, oczy zaczynały łzawić... Poszukiwanie wody/jogurtu, czegokolwiek co byłoby w stanie złagodzić to przeraźliwe pieczenie. O tak, pizzę zapamiętaliśmy na długo :) Jak się łatwo domyślić, następna nie pojawiła się na naszym stole zbyt szybko.

Moje obecne pizze bardzo różnią się od tej, którą jadłam jako dziecko. Lubię jak drożdżowe ciasto współpracuje, jest takie elastyczne. Odrywam kawałek, formuję małą kulkę, na lekko omączonym blacie rozwałkowuję je odrobinę, a potem rozciągam już dłońmi w powietrzu. Potem na każdym placku rozsmarowuję domowy sos pomidorowym. A potem to czyste szaleństwo! Na pizzy ląduje wszystko to, czego dusza zapragnie.

 

Czasem jednak piekę małe placki, tak jak dziś, z samym sosem pomidorowym, a na wierzchu układam to za czym mi się tęskni. Tym razem kolorami chcę ściągnąć słońce, którego ciągle mi mało. Wystarczy już tych chmur i szarości. Wiosno gdzie jesteś?

Pizzerinki z sosem pomidorowym, Szenekerem i szynką parmeńską

oryginalny przepis pochodzi z książki "Kuchnia włoska" z serii Podróże kulinarne (s. 102)
(na 10 pizzerinek)

Składniki:
na ciasto:
25g świeżych drożdży
1/2 łyżeczki soli
2 i 1/2 szklanki mąki (typ 650)
250ml ciepłej wody
1 łyżka oliwy

na sos:
1/2 łyżki oliwy
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
200g krojonych pomidorów z puszki
1/4 szklanki przecieru pomidorowego
1 łyżeczka brązowego cukru
1 łyżeczka suszonego oregano
1 łyżeczka suszonej bazylii
1/4 łyżeczki ostrej papryki

plus na każdą pizzerinkę:
garść ulubionej sałaty (u mnie frisse i rukola)
2 plasterki szynki parmeńskiej
4-5 plasterków Szenekera

plus:
mąka do omączenia blatu
oliwa do wysmarowania miski, w której będzie wyrastać ciasto

Przygotowanie:
Na początku przygotujcie sos. W dużym rondlu rozgrzejcie oliwę, dodajcie drobno pokrojoną cebulę, zeszklijcie.  Dodajcie przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekane pomidory, przecier i przyprawy. Gotujcie na małym ogniu przez około 40 minut, aż sos zgęstnieje (powinien mieć taką konsystencję jak na zdjęciu).


Do miseczki rozkruszcie drożdże, rozpuśćcie je w 100ml ciepłej wody. Odstawcie na 15 minut w ciepłe miejsce, by zaczęły pracować. 

Do dużej miski przesiejcie mąkę, dodajcie sól, oliwę i aktywne drożdże. Stopniowo dodawajcie wodę, dokładnie wymieszajcie, aż składniki się połączą. Następnie na omączonym blacie wyróbcie je przez około 15 minut, aż stanie się gładkie i elastyczne. Przełóżcie je do miski wysmarowanej oliwą, nakryjcie ściereczką i odstawcie w ciepłe miejsce na kilkadziesiąt minut, aż ciasto podwoi swoją objętość. Odgazujcie ciasto, podzielcie je na 10 równych części. Każdą porcję wyrabiajcie na lekko omączonym blacie, rozwałkujcie na 10 cm placki.

Na każdy placek nałóżcie po dwie łyżki sosu, dokładnie rozsmarujcie po cieście. Pieczcie w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni (górna i dolna grzałka) przez 15 minut. 

Wyciągnijcie upieczone pizzerinki z piekarnika. Na każdej ułóżcie sałatę, szynkę i plasterki Szenekera. Podawajcie od razu. Smacznego!

poniedziałek, 4 marca 2013

Arborio i wędzony boczek. Zielony groszek i pietruszka. Risotto.


Pierwszy prawdziwie wiosenny weekend właśnie upłynął. Wyjechaliśmy  z Połówkiem poza miasto. Było tak słonecznie, że zrzuciłam puchową kurtkę, założyłam lżejszy płaszcz i ruszyliśmy na spacer.

A tam...  trawa już się zieleni, a na wierzbach nieśmiało pojawiają się bazie. Na niektórych drzewach pojawiają się zalążki pąków. W tym codziennym miejsko-betonowym krajobrazie łatwo nie dostrzec tych pierwszych oznak wiosny. Spacerowaliśmy tak kilka godzin nie mogąc nacieszyć się słońcem po tak długiej przerwie. Po takiej dawce tlenu zrobiłam risotto, kremowe i zielone.



Risotto z wędzonym boczkiem i zielonym groszkiem

przepis własny
(na 1 dużą porcję)

Składniki:
1 łyżka oliwy
3/4 szklanki ryżu arborio
1 szalotka
4 plastry wędzonego boczku
100ml białego półwytrawnego wina
350ml bulionu warzywnego
2 łyżki mrożonego groszku
1 łyżka parmezanu
garść liści natki pietruszki

plus do dekoracji
liście natki pietruszki
parmezan


Przygotowanie:
Na patelni rozgrzejcie oliwę, dodajcie drobno posiekaną szalotkę, zeszklijcie. Boczek pokrójcie w cienkie paski, dodajcie do szalotki. Usmażcie na chrupko. Dodajcie ryż, dokładnie wymieszajcie, tak aby każde ziarenko było pokryte oliwą. Wlejcie wino, pozwólcie mu odparować, co jakiś czas mieszajcie. Gdy wino odparuje dodawajcie po 100ml bulionu, mieszajcie aż do odparowania. Dodajcie groszek i ostatnie 50 ml bulionu. Gotujcie przez chwilę, zdejmijcie z ognia, dodajcie parmezan i natkę pietruszki. Dokładnie wymieszajcie.

Podawajcie jeszcze ciepłe, posypane parmezanem i natką. Smacznego!

niedziela, 7 października 2012

Pieczona dynia. Szynka parmeńska. Arborio. Risotto.


Leniwa niedziela. Snuję się po mieszkaniu w poszukiwaniu inspiracji na dzisiejszy obiad. Przeglądam książki kucharskie, zaglądam do spiżarni... Tam na parapecie czeka dynia. Miała poczekać na Festiwal Dyni 2012, który organizuje Bea, ale ochota na pieczoną dynię była silniejsza.

Po pół godzinie mogłam cieszyć się jeszcze ciepłym smakołykiem. Niestety, to też nie było to...

Sięgnęłam do kuchennej szafki, a tam zalotnie spoglądał na mnie Arborio. Risotto? Pomysł nie zdążył jeszcze dotrzeć do wszystkich moich receptorów, a już sięgałam po cebulę i zaczynałam ją obierać. Efekt? Nieskromnie napiszę, że to jak na razie najlepsze risotto jakie jadłam. Smaki idealnie się uzupełniają - szałwia i dynia to dla siebie doskonałe towarzystwo. Zatem jeśli macie w domu dynię, szałwię i ryż (zakładam, że pozostałe składniki znajdą się w Waszych spiżarniach), to zachęcam do jego zrobienia. Wiem, mieszania jest trochę, ale naprawdę warto spędzić trochę czasu nad rondlem, by potem dosłownie rozpływać się nad talerzem.


Risotto z pieczoną dynią i szynką parmeńską

inspiracja pochodzi ze strony www.thomasdux.com.au
(na 4 porcje)

Składniki:
500g dyni
1 łyżka oliwy
200g ryżu arborio
1 łyżka masła klarowanego
1 cebula
1 łyżka liści szałwii
4 plastry szynki parmeńskiej
1/2 szklanki białego wina
600ml bulionu warzywnego
10g twardego sera (użyłam Szenekera)
1/2 łyżeczki zielonego pieprzu
sól

do dekoracji
kilka liści szałwii
starty ser

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzejcie do 175 stopni.

Dynię obierzcie, usuńcie miąższ i nasiona, pokrójcie na kawałki wielkości kęsa. Wrzućcie ją do miski, dodajcie drobno posiekane 3-4 liście szałwii i szczyptę soli, dokładnie wymieszajcie. Wyłóżcie na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczcie przez 20 minut. Jak dynia będzie gotowa, wyciągnijcie blachę i odstawcie na bok.

W dużym rondlu rozgrzejcie masło, dodajcie bardzo drobno posiekaną cebulę, liście szałwii i porwaną w rękach szynkę, smażcie do momentu, aż cebula się zeszkli. Dodajcie ryż, dokładnie wymieszajcie, aż całkowicie pokryje się oliwą. Wlejcie białe wino i mieszajcie, do momentu aż się całkowicie wchłonie. Następnie dodawajcie (stopniowo po 1/4 szklanki) bulion warzywny, cały czas mieszajcie, by ryż się nie przypalił. Razem z ostatnią szklanką bulionu dodajcie ser i upieczoną dynię, delikatnie wmieszajcie ją w risotto. Doprawcie do smaku zielonym pieprzem i solą, ponownie delikatnie wymieszajcie.

Zdejmijcie z ognia i od razu podawajcie udekorowane liśćmi szałwii, kawałkami szynki i świeżo startym serem. Smacznego!

piątek, 6 stycznia 2012

La dolce vita! Penne alla puttanesca z kaparami.


Gdy za oknem szaro, a ja chcę się przenieść w cieplejsze miejsce w tempie ekspresowym, sięgam po makaron i książkę z włoskimi przepisami. Tym razem na ruszcie znalazł się prezent gwiazdkowy "Apetyczna panna Dahl" i jej przepis na penne alla puttanesca, czyli makaron... ladacznic [cyt. Sophie Dahl], tudzież kobiet zajmujących się najstarszym zawodem świata.

Nie będę ukrywać, że nazwa ta na tyle mnie zaciekawiła, że postanowiłam iż pierwszym przepisem, który wypróbuję będzie właśnie ten sos do makaronu. 

Wierzcie mi, jest WSPANIAŁY! Pachnie ROZPUSTĄ, prawdziwą rozbuchaną do granic możliwości... PIKANTNY dzięki papryczce chilli, SŁONY dzięki małym anchois i kaparom, kwaśny od pomidorów i przesycony AROMATem czosnku. 

Jak dla mnie to sos idealny na...
... wietrzny i chłodny dzień. 
... leniwy dzień w szlafroku. 
... okiełznanie tęsknot, tych małych i te dużych.
... zimę, która zimą nie jest.
... każdy czas!


PENNE ALLA PUTTANESCA Z DODATKIEM KAPARÓW

przepis pochodzi z książki "Apetyczna panna Dahl" aut. Sophie Dahl
(na 4 porcje)

Składniki:
400g penne
6 łyżek oliwy
2 ząbki czosnku
2 papryczki chilli
2 puszki krojonych pomidorów (po 400g)
1 garść czarnych oliwek (bez pestek) [ok. 16sztuk]
2 łyżeczki kaparów
8 filecików anchois
2 łyżeczki brązowego cukru

do dekoracji:
pęczek natki

Przygotowanie:
Makaron ugotuj al dente.

Czosnek obierz, rozgnieć nożem i drobno posiekaj. Papryczki chilli rozkrój, usuń nasiona i pokrój na kawałki. W dużym rondlu rozgrzej 2 łyżki oliwy, wrzuć czosnek i papryczki, lekko zeszklij (UWAGA! czosnek nie może zrobić się brązowy, bo będzie gorzki!). Do rondla wlej pomidory, zmniejsz gaz i gotuj przez 10 minut. Fileciki anchois pokrój na małe kawałki. W moździerzu utrzyj anchois z pozostałą oliwą (powinna nabrać konsystencji emulsji). Dodaj do sosu i gotuj jeszcze przez 20 minut. Zdejmij z gazu, dodaj pokrojone na pół oliwki i kapary, dokładnie wymieszaj. Dopraw brązowym cukrem na tyle, aby zrównoważyć kwaśność sosu.

Podawaj sos wymieszany z makaronem i obficie posypany natką pietruszki. Smacznego!


sobota, 3 września 2011

Feta, oregano i tymianek. Figi i cytryna. Włosko-greckie śniadanie.


Jak dziś pięknie! Obudziło mnie słońce, które leniwie zaglądało przez okno, a teraz spaceruje sobie po ścianie sypialni. Błękitne niebo zapowiada wspaniały dzień! Wstaję i robię herbatę (ostatnio bardzo polubiłam połączenie melisy i pomarańczy).


Jeszcze w pidżamie z kubkiem w ręku wychodzę na balkon i chłonę... Chłonę promienie słońca, których nigdy za dużo... Chłonę aurę lata, śpiewające ptaki, szum liści drzew... I tylko te powoli brązowiejące i opadające liście sygnalizują to, co musi nadejść... JESIEŃ. Na razie jednak odganiam od siebie te myśli i wystawiam twarz ku słońcu. Powoli zaczynam myśleć co by tu zjeść na śniadanie. Nie ma Połówka, więc może być bez mięsa i bez jajek. W głowie zaczyna się rodzić pomysł. Gdzieś... Kiedyś... widziałam cudownie letni przepis. Idealny na śniadanie. Znalazłam! No cóż, trzeba go będzie przerobić, ale podstawowe składniki mam. Szast prast 15 minut i śniadanie gotowe. Pyszne! 



CIABATTA Z ZIOŁOWĄ PASTĄ Z FETY I FIGAMI

inspiracja pochodzi z książki "Podróże kulinarne. Kuchnia włoska"
(na 12 sztuk)

Składniki:
1 mała ciabatta
1 ząbek czosnku
3 figi
120g fety
1 łyżka liści oregano
1 łyżka liści tymianku
1 łyżeczka startej skórki z cytryny
2 łyżki oliwy

plus do podania
oliwa

Przygotowanie:
Ciabattę pokroić na 12 kromek, lekko skropić oliwą (1 łyżką). Piec w rozgrzanym do 175 stopni piekarniku przez 5 minut, aż się zrumienią. Lekko ostudzić, natrzeć czosnkiem.

Do miski włożyć fetę pokrojoną w kostkę, dodać posiekane oregano i tymianek oraz startą skórkę cytrynową. Dolać pozostałą oliwę, zgnieść widelcem, do uzyskania gładkiej masy. 

Na przygotowane grzanki wyłożyć po 1 łyżeczce przygotowanej masy serowej i lekko rozsmarować. Figi pokroić na ćwiartki i układać na grzankach.

Podawać polane odrobiną oliwy. Smacznego!


niedziela, 24 lipca 2011

Cukinia. Zielona papryczka chilli i czosnek. Pikantne zielone spaghetti.


Efektów przyjaźni z blenderem ciąg dalszy... O moim uwielbieniu dla wszelkiej maści makaronów i papryczek chilli nie muszę chyba nikomu przypominać :) A jeśli jeszcze do tego dodam cukinię, to jestem wniebowzięta.


Nie zdziwiłam się, że gdy tylko zobaczyłam przepis na tą wersję kremowego "pesto" obudziła się we mnie nieodparta chęć spróbowania go. Każdy z nas ma tego typu bziki kulinarne. Dla mnie są to wariacje na temat "pesto", a dla innych zupa pomidorowa w tysiącu odsłon (Maggie, ukłon w Twoją stronę).

Kremowe pesto z cukinii... O zdecydowanym aromacie czosnku i wyczuwalną nutą pikanterii... Zgrany duet, delikatna cukinia i ostra zielona chilli. Niby nic, ale dodać do tego makaron i można cieszyć się prostym, acz smacznym posiłkiem. Sprawdzi się jako szybki sposób na obiad (można go zrobić dosłownie w biegu) lub na lunch do pracy.

Polecam Wam też inne rodzaje pesto, które zrobiłam - oryginalne pesto genovese, pesto szpinakowo-pistacjowe i pesto z awokado.



SPAGHETTI Z KREMEM Z CUKINII I PAPRYCZEK CHILLI

inspiracja zaczerpnięta z przepisu p. Tessy Capponi-Borawskiej (dodatek "Kuchnia włoska" do lipcowego wydania magazynu "Kuchnia")
(na 4 porcje)

Składniki:
500g makaronu spaghetti
2 średnie cukinie
4 łyżki oliwy
2 ząbki czosnku
4 papryczki chilli
8 liści bazylii
kilka gałązek pietruszki
sól

Przygotowanie:
Makaron ugotować al dente. Zostawić 4 łyżki wody z makaronu.

Cukinię pokroić w cienkie plasterki (ok. 3-4 mm). W dużym rondlu rozgrzać oliwę. Dodać przeciśnięty czosnek i drobno pokrojone papryczki chilli, lekko zrumienić. Dodać pokrojoną cukinię i dusić aż do miękkości. Odstawić na chwilę do ostygnięcia. Następnie całość zmiksować na gładką masę. Doprawić solą do smaku.

Bazylię i pietruszkę drobno posiekać. Makaron wymieszać z przygotowanym kremem z cukinii. Dodać wodę pozostawioną z gotowania makronu, dokładnie wymieszać. Podawać na ciepło udekorowane posiekaną bazylią i natką pietruszki. Smacznego!

poniedziałek, 23 maja 2011

Risotto cytrynowe ze szpinakiem i niebieskim serem pleśniowym


 Mój szparagowy detoks ciągle jeszcze trwa. Chociaż już korci mnie, aby wybrać się na bazarek, celem ich ponownego zakupienia :) Na razie się dzielnie trzymam :) Dzisiaj też będzie o zielonym. Konkretnie o szpinaku. Już tak to z nim jest, że bardzo trudno poza sałatkami uchwycić jego naturalnie soczysty kolor.

Można się z nim pożegnać, jeśli jest długo gotowany lub smażony. Na przykład jeśli robi się z niego zupę powstanie tzw. kolor bagienny ;) Na szczęście nie jest on jednoznaczny ze smakiem. 

Szpinak zyskuje dużo na smaku jeśli doda się do niego czosnku, dla mnie to połączenie obowiązkowe. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Po prostu czosnek ze szpinakiem być musi :) Tak też jest z tym risotto, kolor bagienny, ale smak o lekkiej winno-cytrynowej nucie. Ja użyłam mrożonego szpinaku. To był akurat dzień czyszczenia zapasów z zamrażarki, ale jeśli macie świeży szpinak nie wahajcie się go użyć :D


RISOTTO CYTRYNOWE ZE SZPINAKIEM I NIEBIESKIM SEREM PLEŚNIOWYM

inspiracja zaczerpnięta ze strony myrecipes.com
(na 4 porcje)

Składniki:
3 szalotki
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy z oliwek
2 szklanki ryżu arborio
3 szklanki wywaru ze szpinaku (z tego przepisu)
200ml białego wina (u mnie półwytrawne)
50g sera z niebieską pleśnią
sok z 1 cytryny
szczypta soli
zielony pieprz

plus do dekoracji
2 plasterki cytryny podzielone na ćwiartki

Przygotowanie:
Szalotkę drobno posiekać. W dużym garnku na małym ogniu rozgrzać oliwę, dodać szalotkę i wyciśnięty ząbek czosnku, krótko przesmażyć. Wsypać ryż, dokładnie wymieszać tak, aby oliwa otuliła każde ziarenko. Wlać wino, cały czas mieszać, aż alkohol zostanie wchłonięty przez ryż. Następnie wlać 1/2 szklanki wywaru ze szpinaku, cały czas mieszać, aż ryż wchłonie wywar. Powtórzyć czynność jeszcze pięć razy. Dodać sok cytrynowy, dokładnie wymieszać, aż sok się wchłonie. W rękach pokruszyć ser. Risotto zdjąć z ognia, dodać ser, dokładnie wymieszać, aż ser się rozpuści. Doprawić do smaku solą i świeżo zmielonym pieprzem.

Podawać na ciepło, udekorowane dwoma ćwiartkami plasterka cytryny. Smacznego!