Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia hiszpańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia hiszpańska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lutego 2019

Chorizo w czerwonym winie.

chorizo w winie

Lubię tapas.  Lubię się spotkać przy winie i dobrych przekaskach. Chorizo w czerwonym winie to połączenie ich obu. Z pewnością zachwyci gości na domówce,  ale też rozpali zmysły drugiej połówki. Chilli też robi swoje, nie tylko dla amatorów pikantnych smaków. 

Chorizo w czerwonym winie możecie jak ja nadziewać na wykałaczki lub wyjadać je prosto z miseczki karmiąc się nawzajem. Na zbliżające się Walentynki taka opcja jest niezwykle kusząca. A pozostałym winem można okrasić resztę wieczoru.

wtorek, 31 lipca 2018

Czosnek, migdały i winogrona. Ajo blanco.


Gdy wczoraj rano wyjeżdżaliśmy z Hartowca nie chciało mi się wierzyć w prognozy pogody. Mgła otulająca okoliczne pola i zakrywająca jezioro sprawiła, że poranek był cudownie chłodny (choć i wilgotny, co od razu odczuły moje włosy). Jeszcze w ostatniej chwili udało mi się pootwierać wszystkie okna i przewietrzyć domek. W końcu nie będzie nas teraz na działce prawie 2 tygodnie. Jednak gdy tylko zegar wybił dziewiątą, temperatury oszalały i już było 27 stopni. Wtedy uwierzyłam, że może być równie gorąco, co w weekend.

czwartek, 19 listopada 2015

Frittata z chorizo, szczypiorem i serem pleśniowym. Prosto z patelni.


W tym remontowym listopadzie z niecierpliwością wyczekuję weekendów, z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że mogę się wyspać. Choć dla niektórych w weekend godzina ósma jest środkiem nocy, to dla mnie trzy dodatkowe godziny snu w porównaniu z roboczym tygodniem. Drugim powodem jest śniadanie, które mogę zjeść bez pośpiechu i zastanawiania się co mogę jeszcze przed wyjściem do pracy uprzątnąć. Tak, już jestem na tym etapie wkręcenia - zrobię wszystko byle, tylko skończyć wcześniej.

wtorek, 4 listopada 2014

Biała kiełbasa i rolada ustrzycka. Jajka i jogurt. Frittata.


W mojej kuchni nie może zabraknąć jajek. Bez nich nie wyobrażam sobie życia. Jeśli tylko mam je w domu, to znak, że z głodu nie umrzemy. Kilka razy udało mi się już Połówka zaskoczyć, gdy z niby niczego wyczarowałam pyszne danie.

Weźmy na warsztat np. frittatę. To proste danie, z pewnością przypadnie do gustu amatorom jajek. To jedna z takich potraw (podobnie jak zapiekanka), które sprawdzą się idealnie, gdy chcemy zrobić porządek w lodówce. Macie kawałek kurczaka, resztkę warzyw? Nie wahajcie się, wrzućcie je do rozkłóconych jajek. Usmażcie na rozgrzanej patelni i koniecznie wykończcie ją w piekarniku. Ona tak cudownie wyrasta, niemal jak suflet na patelni. Zresztą tylko spójrzcie na pierwsze zdjęcie, aż na samo wspomnienie robię się głodna :)



Frittata z białą kiełbasą i roladą ustrzycką

przepis własny
(na 2 porcje)

Składniki:
200g białej kiełbasy
1 łyżka oliwy
6 jajek
4 łyżki jogurtu
1/4 pęczka natki pietruszki
80g rolady ustrzyckiej
sól i pieprz do smaku

plus do dekoracji
kilka gałązek natki pietruszki

Przygotowanie:
Kiełbasę pokrójcie na plasterki, ok. 0,5cm. Na patelni rozgrzejcie oliwę, podsmażcie pokrojoną kiełbasę, aż się zrumieni. Zdejmijcie z patelni, odłóżcie na bok do całkowitego ostygnięcia.

Piekarnik rozgrzejcie do 200 stopni (górna grzałka z opcją grill).

Natkę pietruszki bardzo drobno posiekajcie. Roladę zetrzyjcie na tarce o dużych oczkach (odłóżcie ok. 2-3 łyżek do posypania frittaty przed włożeniem jej do piekarnika).

Jajka dokładnie rozkłóćcie z jogurtem. Dodajcie podsmażoną kiełbasę, posiekaną natkę i starty ser, dokładnie wymieszajcie. Doprawcie do smaku solą i pieprzem. Wylejcie przygotowaną masę na rozgrzaną patelnię. Smażcie przez kilka minut, aż brzegi frittaty będą brązowe i gdy poruszycie patelnią jedynie jej wierzch będzie płynny.

Zdejmijcie z ognia, oprószcie pozostałym serem i wstawcie do rozgrzanego piekarnika na ok. 5-6 minut. Pieczcie, aż wierzch całkowicie się zetnie. 

Podawajcie od razu, udekorowane natką pietruszki. Smacznego!

sobota, 12 lipca 2014

Jajka i jogurt. Chorizo i rozmaryn. Frittata.


W weekend w końcu mam czas na poleniuchowanie w łóżku. Na wylegiwanie się w nim niemal do południa, zwłaszcza gdy za oknem taka butelkowa pogoda. Takie weekendy są idealne, żeby ogarnąć mieszkanie, zaciągnąć pralkę do wytężonej pracy :)

Przed takim wysiłkiem warto zjeść coś co sprawi, że nabierze się ochoty na domowe porządki. Z pomocą przychodzą jak zwykle jajka i odkryte w lodówce chorizo. Dodajcie do tego rozmaryn i cheddar i macie proste, a jakże smaczne weekendowe śniadanie.


Frittata z chorizo i rozmarynem

przepis własny
(na 2 porcje)

Składniki:
6 jajek
1/4 szklanki gęstego jogurtu
1 łyżka masła
80g chorizo
1 łyżeczka igiełek rozmarynu
70g dojrzałego cheddara
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Rozgrzejcie piekarnik do 175 stopni (górna grzałka z opcją grill).

Chorizo pokrójcie w grube plastry. Rozmaryn drobno posiekajcie. Cheddar zetrzyjcie na tarce o grubych oczkach.

W misce wymieszajcie jajka, jogurt, drobno posiekany rozmaryn i dwie trzecie startego sera, doprawcie do smaku solą i pieprzem.

Na rozgrzanej patelni (z metalową rączką lub inną, którą możecie włożyć potem na kilka minut do piekarnika) rozpuśćcie masło. Wylejcie przygotowaną masę jajeczną, smażcie na małym ogniu przez kilka minut, do czasu aż tylko wierzch został płynny. Zdejmijcie z ognia. Na wierzch nałóżcie równomiernie plastry chorizo i posypcie resztą startego sera. 

Wstawcie do rozgrzanego piekarnika na 3-4 minuty, tylko by frittata się ścięła. I teraz opcje są dwie, albo wyjadacie prosto z patelni (to jest moja ulubiona wersja) albo delikatnie ją zdejmijcie i pokrójcie na kawałki.

Podawajcie z ulubionym pieczywem. Smacznego! 

piątek, 27 czerwca 2014

Jajka i śmietana. Zielone szparagi i kozi ser. Frittata.


W ubiegłym tygodniu udało mi się w końcu dotrzeć na Halę Mirowską. Odkąd przeprowadziliśmy się w pracy na nowe miejsce ciągle mi z nią nie po drodze. Zwłaszcza odkąd zaczęłam chodzić do pracy na piechotę. 

Ale wracając do głównego tematu na straganach zatrzęsienie warzyw i owoców. Całe targowisko pstrzy się tęczą kolorów - cytrusy, czereśnie, truskawki, zatrzęsienie pomidorów, oba rodzaje fasolki szparagowej, kalarepa, końcówka szparagów, cukinie i bakłażany... o i jeszcze bób. Tak, sezon już się zaczął. Buzia mi się cieszy, jak dziecku w sklepie ze słodyczami.

Wróciłam objuczona niczym członek pustynnej karawany. Spodziewajcie się w najbliższym czasie przepisów ze sporą ilością warzyw. Jak ten dzisiejszy - frittata ze szparagami i kozim serem. Na śniadanie idealna.



Frittata ze szparagami i kozim serem

inspiracja pochodzi ze strony taste.com.au
(na 2 porcje)

Składniki:
6 jajek
1/4 szklanki śmietany 18%
1 łyżka masła
1 pęczek zielonych szparagów
2 garści liści pietruszki
5 łyżeczek miękkiego koziego sera
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Rozgrzejcie piekarnik do 175 stopni (górna grzałka z opcją grill).
Pietruszkę grubo posiekajcie. Szparagi pokrójcie na mniejsze kawałki.

W misce wymieszajcie jajka, śmietanę i pokrojoną pietruszkę, doprawcie do smaku solą i pieprzem.

Na rozgrzanej patelni (z metalową rączką lub inną, którą możecie włożyć potem na kilka minut do piekarnika) rozpuśćcie masło. Wrzućcie pokrojone szparagi i smażcie przez 2 minuty. 

Na szparagi wylejcie przygotowaną masę jajeczną, delikatnie wymieszajcie, by składniki równo się rozłożyły. Zmniejszcie ogień i smażcie przez kilka minut, do czasu aż tylko wierzch został płynny. Zdejmijcie z ognia. Na wierzch nałóżcie równomiernie kozi ser. 

Wstawcie do rozgrzanego piekarnika na 3-4 minuty, tylko by frittata się ścięła. I teraz opcje są dwie, albo wyjadacie prosto z patelni albo delikatnie ją zdejmijcie i pokrójcie na kawałki.

Podawajcie z ulubionym pieczywem. Smacznego!

piątek, 18 października 2013

Jarmuż, jajka i długodojrzewający ser. Frittata.


Frittata jest idealnym daniem dla każdego, kto robi porządki w swojej lodówce. Można do niej dodać każdy dodatek, który przyjdzie Wam do głowy. Wystarczy, że będziecie mieć podstawowe składniki - jajko i ser. W przypadku serów możecie kombinować z twardymi lub pleśniowymi zależnie od Waszych upodobań. Gwarantuję, że efekt będzie pyszny!

Moja dzisiejsza wersja jest naprawdę prosta. Do masy jajecznej dodałam jarmuż, którym jeszcze przez jakiś czas możemy się cieszyć. Ja to warzywo odkryłam dopiero niedawno. Pierwsze były pierogi z jarmużem i cheddarem. Znikały zanim wyszły z kuchni :)

Zastanawiam się, ile jeszcze takich smacznych odkryć przede mną. A co Wy ostatnio "kulinarnie" odkryliście?


Frittata z jarmużem

oryginalny przepis pochodzi ze strony epicurious.com
(na 2 porcje)

Składniki:
4 jajka
4 łyżki twardego długodojrzewającego sera
2 łyżki oliwy
1 mała cebula
100g jarmużu
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Rozgrzejcie piekarnik do 175 stopni (opcja grill).
 
W misce wymieszajcie jajka, trzy łyżki sera, sól i pieprz do smaku. Na patelni rozgrzejcie łyżkę oliwy, dodajcie drobno posiekaną cebulę, smażcie aż się zeszkli. Dodawajcie stopniowo oczyszczony i pokrojony na mniejsze kawałki jarmuż, smażcie przez kilka minut, aż liście zmiękną. Zdejmijcie z ognia i odstawcie na chwilę, do lekkiego ostygnięcia. 

Dodajcie przygotowany jarmuż do masy jajecznej. Całość wylejcie na patelnię, smażcie na małym ogniu aż jajka się zetną.

Wierzch frittaty posypcie pozostałym serem. Wstawcie patelnię do piekarnika na około minutę, aż ser na wierzchu się przypiecze. 

Podawajcie na ciepło. Smacznego!

środa, 18 lipca 2012

Bakłażan i jajka. Kozi ser i bazylia. Frittata.


Śniadanie, posiłek Bogów. 
Znajdujecie na nie czas w tygodniu? 
Co najczęściej ląduje na Waszym talerzu rano?

U mnie najczęściej to jajka. Jestem od nich uzależniona (podobnie jak od mięsa). Gdy w mojej lodówce ich brakuje, to jakby była pusta... 

W dzieciństwie mogłam nie jeść nic innego, tylko jajka. Mama, żeby ukrócić moje "zwyczaje żywieniowe" ograniczyła je do dwóch sztuk tygodniowo (wg ówczesnej dietetyki taka ilość była uznawana za zdrową). Nie podobało mi się to bardzo, ale cóż było robić. Mama = kulinarny Bóg, z nim się nie dyskutuje. 

Na szczęście nie należałam do niejadków, wręcz odwrotnie byłam jednym z tych dzieci, którym delikatnie dawało się do zrozumienia, że już pora skończyć posiłek. Jak więc rozumiecie, z głodu nie umarłam, gdy odebrano mi trzecie, czwarte, piąte... jajko w tygodniu... Teraz jednak, gdy do głosu dochodzą specjaliści mówiący lub piszący nad zdrowotnymi właściwościami jajek, ja im przyklaskuję i oddaję się  im całkowicie :)

A Wy czy też macie taki smakołyk, bez którego nie wyobrażacie sobie dnia/tygodnia?


Frittata z bakłażanem, kozim serem i bazylią

inspiracja pochodzi ze strony publix.com
(na 1 sztukę)

Składniki:
2 duże jajka
1 dymka
1 łyżka koziego sera (użyłam kremowego)
garść liści bazylii
1/4 bakłażana
sól tymiankowo-cytrynowa
1/2 łyżeczki zielonego pieprzu
1 łyżeczka oliwy

plus do dekoracji
kozi ser

Przygotowanie:
Jajka rozkłóćcie w misce, dodajcie pokruszony kozi ser, posiekaną dymkę i grubo posiekaną bazylię. Wszystko dokładnie wymieszajcie.  

Rozgrzejcie oliwę na małej patelni. Bakłażana pokrójcie w cienkie plasterki. Dodajcie do przygotowanej masy, wymieszajcie i wylejcie na patelnię. Smażcie przez około 3-4 minut na małym ogniu. Pod koniec przykryjcie patelnię pokrywką, aby wierzch frittaty się ściął. Podawajcie na ciepło z pokruszonym kozim serem. Smacznego!

poniedziałek, 18 lipca 2011

Hiszpańskie gazpacho na pięć par rąk

 
Kolejne spotkanie w wirtualnej kuchni zostało zainspirowane III Letnim Festiwalem Zupy, który organizuje Pela. Tym razem wybór padł na andaluzyjskie gazpacho. Ponownie piątka zwariowanych kucharek (Malwi, Shinju, Maggie, Pela i ja) ruszyła do akcji, czyli mieszania we wspólnym (mniej lub bardziej odległym) garnku.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Fritatta z grillowaną cukinią, lubczykiem i serem pleśniowym


Tak, właśnie na to czekałam! Na to by w końcu móc wyjść po pracy na balkon. Aby swoje zmęczone nogi oprzeć na balustradzie i wystawiać twarz do słońca... Ech, cudowna jest wiosna! Czasem tylko lekki wiatr rozwieje włosy i zasłoni ten cudowny widok, który mam przed sobą... Pachnące goździki kamienne, dumnie prezentujące swoje malutkie kwiatki... Pięknie jest!

Dokładnie w tej chwili wypatrzyłam wronie gniazdo na rosnącej nieopodal choince (nie wiem co to za rodzaj iglaka, podejrzewam, że jodła, ale pewności nie mam). Wrona kręci się, krząta, udoskonala... No to mi się teraz zdenerwowała, bo zaczęła mocno krakać. Chyba nie lubi jak się ją podgląda ;) Pytanie, kto lubi?

Pozostaję dzisiaj kulinarnie w temacie zieleni i wiosny. Już jakiś czas temu przygotowałam frittatę wg przepisu Liski, ale jakoś ciągle mi było nie po drodze z jej publikacją.  Dzisiaj tak trochę awaryjnie, bo w poświątecznym przejedzeniu Wam ją prezentuję. Mam nadzieję, że Wam posmakuje tak jak smakowała nam.


FRITTATA Z GRILLOWANĄ CUKINIĄ, LUBCZYKIEM I SEREM PLEŚNIOWYM

przepis zaczerpnięty od Liski, z moimi modyfikacjami
/na średnicę 20 cm/

Składniki:
1/2 średniej cukinii
4 jajka
3 łyżki oliwy
1/4 pęczka szczypiorku
garść liści lubczyku
20g sera pleśniowego (z zieloną pleśnią)
sól i pieprz do smaku
2 łyżki tartego parmezanu

Przygotowanie:
Cukinię pokroić w plasterki (5 mm grubości), skropić je łyżką oliwy, doprawić odrobiną soli i zielonego pieprzu. Ugrillować na patelni, odstawić do ostygnięcia.

W misce rozkłócić jajka, doprawić lekko solą i pieprzem. Dodać posiekany szczypiorek i lubczyk, ser pleśniowy (rozkruszam go rękami) i parmezan, dokładnie wymieszać. Na końcu przełożyć do miski zgrillowane plasterki cukinii, lekko wymieszać.

Patelnię o średnicy 20 cm mocno rozgrzać, wlać resztę oliwy, zmniejszyć ogień i przelać przygotowaną masę. Smażyć na wolnym ogniu przez ok.10 minut. Następnie zsunąć tortillę delikatnie na talerz, a potem przyłożyć do niej patelnię* i odwrócić. Smażyć przez kolejne 2 minuty.

Podawać pokrojoną jak pizzę i udekorowaną gałązką lubczyku. Smacznego!

* frittata ląduje na talerzu, a jej nieusmażona część znajduje się na wierzchu; następnie przykładamy do niej patelnię i delikatnie przekręcamy tak, aby frittata znalazła się na patelni nieusmażoną częścią do dołu.