wtorek, 23 sierpnia 2016

Grzyby, suszone i świeże. Garść własnych ziół. Zupa.


Witajcie!

Prace nad blogiem, choć może tego nie widać na pierwszy rzut oka trwają. Na razie zajęłam się przerabianiem i formatowaniem starych postów. Niektóre wyglądają tak, że dziwię się, że ziemia jeszcze się pode mną nie otworzyła, bym mogła się pod nią zapaść. Niestety nie ma tak łatwo. Zachciało mi się zmieniać szablon to i stare ustawienia się posypały. Dlatego teraz zaczynam od końca, a tak naprawdę od początku.

poniedziałek, 14 marca 2016

Zupa krem z pora z dodatkiem mirinu i wasabi


Gdy pod koniec lutego zwracałam się do Was z prośbą o pomoc w zdecydowaniu, co pierwsze mam wrzucić na bloga, naprawdę sądziłam że złapałam już prąd, z którym będę w stanie płynąć i ogarnąć to, co do tej pory bez problemu ogarniałam. Niestety nie wzięłam pod uwagę, że w tym roku przednówek tak zbije mnie z nóg, że przez kilka dobrych tygodni nie będę w stanie ogarnąć tych najważniejszych przygotowań, a co dopiero bloga. Dlatego przepraszam Was, że dopiero teraz, ale zapraszam na talerz aromatycznej zupy. Z japońskim akcentem.

niedziela, 13 marca 2016

Guacamole i oczekiwanie.

 

I mnie dopadł niedoczas... Planowanie świątecznych wypieków (znowu idziemy na gotowe do mamy M., więc wytrawne testuję wcześniej), ogarnianie urlopu i porządkowanie wszystkiego w pracy, sprawia, że moja doba jest o połowę za krótka. Zmęczenie zaczyna mnie dopadać już koło 21 sprawiając, że powieki same się zamykają. Jeszcze na początku z tym walczyłam, ale ostatnio się poddałam i już nie walczę, by chociaż wytrzymać do dziesiątej. Jeśli mój organizm domaga się w ten sposób odpoczynku, to trzeba go posłuchać, a nie się buntować. W końcu to on wie lepiej :)

niedziela, 21 lutego 2016

Grillowana kanapka z szynką, kiszonymi ogórkami i piklowaną czerwoną cebulą


Niedzielne śniadanie po prostu musi być ZACNE! Zacne w składniki, a co za tym idzie zacne w smaku. No po prostu tak musi być! Niedziela to jeden z tych dni, kiedy serio nie muszę nic. Staram się nie myśleć o poniedziałku i codziennym odbijaniu karty (dzisiejsza korpo to trochę jak fordowska fabryka z początków XX wieku - ot, takie luźne skojarzenie). Staram się zagnieździć w TU i TERAZ jak najmocniej, chłonąc jak najwięcej. 

sobota, 13 lutego 2016

Grillowana kanapka ze szpinakiem i karmelizowaną czerwoną cebulą

 

W ubiegły weekend naszło mnie na grillowane kanapki. O matko, i to jak! Na śniadanie, jako przekąskę i na kolację nie jedliśmy nic innego. Nic, tylko grillowane kanapki. Z pewnością domowy razowiec w znacznej mierze się do tego przyczynił :) Weekend to taki fajny czas, gdzie można kulinarnie poszaleć. Tym bardziej, jeśli ktoś (patrz ja) ma na tym punkcie "lekkiego" bzika.